PL VE
Strona główna / Warto zobaczyć / Delta Orinoco

Delta Orinoco

W odróżnieniu od nieziemskiej scenerii krainy Tepui, Delta Orinoco to jak najbardziej ziemska kraina „z krwi (wody) i kości (dżungli)”. Trudno policzalna liczba odnóg Orinoco i gęste, dziewicze lasy tworzą cudowne zjawisko tętniącej życiem pierwotnej planety, a jednocześnie niesamowity labirynt, do którego lepiej nie zaglądać bez doświadczonego przewodnika…
Oczywiście klimat typowo kryminalny. Żeby dotrzeć z Santa Elena nad Deltę Orinoco potrzebujemy przynajmniej jedną noc. Dalekobieżne autokary są tu naprawdę wysokiej klasy, więc podróż nie jest męcząca. Należy się jednak liczyć z licznymi kontrolami patroli wojskowych, połączonych czasami z kontrolą bagażu (kontrole antynarkotykowe). Ponadto korzystając z nocnego przejazdu, warto mieć coś ciepłego na sobie, a nawet śpiwór lub koc, bo nie wiedzieć czemu kierowcy tych nowoczesnych autokarów zakładają, że najlepiej podróżuje się w niskich temperaturach, i nie oszczędzają klimatyzacji… . Rzadko też biorą pod uwagę opinię podróżnych w tym względzie, tym bardziej, że miejscowi milcząco akceptują takie warunki podróży.
Autobus dojeżdża do San Felix, skąd tzw. line taxi (podróżujące tylko między wyznaczonymi punktami), dojeżdżamy, zaliczając pod drodze przeprawę zatłoczonym promem przez główny nurt Orinoco, do stolicy regionu – Tucupita, a konkretnie do miejsca zwanego szumnie „portem”. Z Tucupita motorową łodzią zapuszczamy się w długą podróż labiryntem kanałów Delty. Bazą wypadową jest  niewielki ośrodek położony bezpośrednio na brzegu jednego z kanałów. Domki w których mieszkamy, to w zasadzie drewniane szkielety w kształcie niewielkich pudełek, pokryte wysuszonymi liśćmi palmy i obciągnięte siatką chroniącą przed licznymi owadami i innymi, niewielkimi i nieproszonymi gośćmi. Nocleg w takim miejscu jest naprawdę niezwykły – kilka metrów od łóżka przechadzają się wielkie jaszczury, a nad głowami przelatują tukany i nietoperze…
Stad ruszamy na kilka inspirujących wycieczek. Wszystkie łodziami, motorowymi, albo klasycznymi canoe, napędzanymi siłą naszych mięśni…. Czeka nas zatem wizyta w wiosce Indian Warao, gdzie mamy okazję obserwować powrót myśliwego z polowania – właśnie przywiózł swoją łodzią kilka jeszcze ciepłych futrzaków, które z radością pochwyciły czekające na ten moment małe wioskowe dziewczynki. To tata przywiózł mięsko na obiad, więc były bardzo szczęśliwe. W wiosce mnóstwo młodych matek niańczących małe dzieci. Starsze kobiety wyplatają koszyki, a mężczyźni, którzy chwilowo nie polują, rzeźbią papugi i tukany ze znanego nam z pracowni modelarskich, super lekkiego drewna balsa. Niektórzy zajmują się też segregowaniem uprawianej na niewielkich poletkach trzciny cukrowej, i wyciskaniem z niej syropu cukrowego używanego m.in. do wyrobu rumu (który, jak zauważyliśmy, jest chyba najpopularniejszym trunkiem w Wenezueli – jak sprawdziliśmy, nie bez przyczyny…). Indianie Warao żyją w podobny sposób od setek lat. Trochę im zazdrościmy – ich Świat jest jakoś bardziej zrównoważony, spokojny i prawdziwy. Obrót zdematerializowanymi papierami wartościowymi, kontrakty futures, opcje, dyrektywy UE….. Nasz świat stał się tak wirtualny, że już chyba zapomnieliśmy co oznacza prawdziwe życie, jak pięknie śpiewają ptaki, jak pachną dzikie kwiaty, jak swędzi ukąszenie komara, i jak smakuje świeże mięso.
Po przeciwnej stronie kanału, nad którym ulokował się lodge, jest niewielka szkoła, gdzie rodzice przywożą łodziami, często dłubankami, swoje małe dzieci. Mamy okazję obserwować fragment lekcji, gdzie młodsza grupa uczy się alfabetu, a starsza poznaje historię największego bohatera Ameryki Południowej, Simona Bolivara. Szkoła jest utrzymywana przez fundację założona przez właściciela lodgu.

Wyprawa z meczetami do dżungli, i poznawanie tajników Indian – z jakich roślin możemy czerpać wodę, jak komunikować się w gęstwinie drzew, jakie owoce można jeść, a jakich unikać, jak zauważyć małego skorpiona, to kolejne atrakcje Delty. Nie można sobie też odmówić połowu piranii, kąpieli przy zachodzie słońca na samym środku jednego z szerokich na jakieś 30 metrow.


wedlug Adama Maciejewskiego

Adam.Maciejewski@gazeta.pl



Copyright © 2009- 2017r. Venezuela Explorer Kama CA. All rights reserved.
Todos los derechos reservados Rif:j-31358493-2
Agencia de viajes registrada en Venezuela, especializada en tures de aventura en
todo el país & eco-Lodge.
Dueños: Sergio Yrigoyen & Edita Michalak
Design: Koker Szpaner, CENTIB.COM