PL VE
Strona główna / Zdrowie / Stworzenia Ecolodge

Stworzenia Ecolodge

 
 
Natura wokół nas intensywnie daje znać, ze proces życia trwa nie przerwalnie.    
W porze deszczowej tysiące termitów wyfruwa z ziemi jak trąba powietrzna i leci do światła. W tym czasie tkwimy w półmroku świec. Oświetlenie lodgu jest słabe, aby nie przyciągać uwagi nocnych owadów. Znikąd pojawiają się małe muszki i wlatują do wnętrza każdą najmniejszą szczeliną, a ogromne nocne motyle obsiadają ściany. Śpiewające, zielone bąki latają szybko jak szalone i rozbijają się o ściany. Tłuste żaby ustawiają się w rzędzie pod ścianą i leniwie wyczekują, aż kolacja sama wpadnie im do pyska. Małe, zgrabne zielone żabki z wypukłymi czarnymi oczkami i okrągłymi paluszkami zapraszają się do nas do domu, niewiem jak się tam dostają ale lubią spędzać czas np. pod prysznicem.
Rankiem czarne żuki leżą pijane na plecach, pracowite mrówki dzielnie sprzątają nam okolice z gór ciał owadów szalejących nocą. Napotykamy tu specjalne osobowości. Należy do nich ogromna szara żaba, która upodobała sobie nocny stolik na którym znajduje sie doniczka z kwiatami. Wpasowała się w środek kwiatka i myśli, ze jest główną dekoracją. Często zielone modliszki przysiadają na fotelach niczym dekoracyjne broszki, w bezruchu trwają tak po kilka godzin. Cykady daja głośny koncert, jak jedna wpadnie do domu to trzeba ją silą wyganiać, bo swoją muzyką nie da człowiekowi usnać. W nocy często słyszymy jak żmija zjada żabę. Dźwięk trochę śmieszny ale nie dla biednej żaby.
Wczesnym rankiem i przed wieczorem albo zaraz po deszczu zlowieszcze dźwięki wydaja małpy - wyjce w dzungli. Czasem podchodzą blisko do drzew mango i zjadają owoce. Wtedy możemy je obserwować. Z Amazonii przyjechał z nami Rafael - małpa kapucynka. Szczególnie upodobał sobie cześć wypoczynkową i za nic nie można go stamtąd wygonić. Wkłada łapki do szklanek i wylizuje resztki soku, skacze pomiędzy krzesłami jak po drzewie, wiesza sie na kocie, mocno oplata go za szyję i jeździ na nim jak na koniu, lubi spać ze szczeniakami naszej suni Reksi. Maleńki ptaszek z dziubkiem długim jak szpilka codziennie punktualnie o 6:30 siada na otwartym oknie i wyśpiewuje swoje arie na dzień dobry.  Oprócz tego wprowadził się na dobre w puszkę elektryczna w ścianie. Uwił  gniazdko, a teraz karmi dzieci. Komary nas zjadają wieczorem ale nie możemy założyć moskitiery na to okno, bo jak on wleci do gniazda? 
Zielone kolibry tłuką się w powietrzu i przelatują przez restauracje tuz nad głowami. Błękitne ptaszki zjadają owoce palmy. Maleńki rajski ptaszek z prawdziwą koroną na głowie często przysiada na krzaku Azalii. Tukany zasiadają wysoko na najwyższych gałęziach drzew i popiskują, nawołując się nawzajem. Papugi upodobały sobie drzewa awokado i obradują tam calymi dniami. W porze suchej o 5 rano już jest pobudka. Dzikie ptaki wyglądem przypominające kurę tyle tylko ze z długim pióropuszem na głowie i długim dekoracyjnym ogonem wrzeszczą nieprzeciętnie w pobliskich bambusach.  Jaszczurki zadomowiły się w pralni. Duże gekony spacerują tuż przy lagunie albo wygrzewają się na słońcu na środku drogi. W warsztacie w stercie desek śpi czarno pomarańczowy wąż – ok. 3 m. Spacerując po dżungli można napotkać granatowe połyskujące motyle  wielkości dłoni. Albo gigantyczne mrówki ścianające liście i jak armia maszerujące po gałęziach.
Na plantacje przychodzi po owoce śmieszne zwierzątko z długim pyszczkiem i  z zakręconym w ślimak ogonkiem. Bardzo lubi papaje i wspina sie po owoce na czubek.
Nasz Tukuś – czyli Tukan wychowywany od pisklęcia bardzo lubi psią karmę, bawi sie z nami atakując  palce dziobem,  a Lorcio – gadająca papuga płci męskiej bardzo rozsmakowała się w chlebie na mleku. Lorcio śmieje się naśladując czlowieka, wykrzykuje całe zdania w języku Pemon, ponieważ wcześniej wychowywany byl przez nasza Indiankę Rosę. Najbardziej lubi się śmiać jak pada deszcz. Kotka powiła 4 kociaki i siedzą wszystkie na dachu restauracji. Flopi – nasz pies znajda jak tu przyszedł to nie tylko że skóra i kości ale jeszcze sparszywiała skóra. Teraz to okaz zdrowia i udaje czarnego labradora.
Ze wzgórz Gran Sabany przyprowadziliśmy 4 konie, właściwie 3 ale ze źrebakiem w brzuchu. Konie są prawie dzikie, bo biegały wolno po sawannie i nikt się nimi miesiącami nie zajmował, u nas chodzą luzem i rujnują młode pędy bananowca, więc niewiem jak długo tu zabawią. Jedynie Koko jest laskawy, chodzi za mna wszędzie, wkłada łeb przez okno do biura i sprawdza co ja tam robię. Koko to tutejszy koń wyścigowy, zawody urządzane są na oklep, jeździec wsiada w krótkich spodenkach i japonkach, często sporo waży i te biedne konie często mają grzbiety w łuk wygięte.
Te wszystkie stworzenia  oddają charakter naszego miejsca i upodobań nas samych. Do Ciebie podróżniku neleży decyzja czy chcesz nocować w takim towarzystwie.

Pomocne informacje

Zobacz także

Copyright © 2009- 2017r. Venezuela Explorer Kama CA. All rights reserved.
Todos los derechos reservados Rif:j-31358493-2
Agencia de viajes registrada en Venezuela, especializada en tures de aventura en
todo el país & eco-Lodge.
Dueños: Sergio Yrigoyen & Edita Michalak
Design: Koker Szpaner, CENTIB.COM